Do Rzymu powroty są zawsze dobre. Tym razem miasto przywitało mnie uderzeniem gorąca, słońcem i tarasem z widokiem na swoją panoramę.
Mieszkam w centrum w
sąsiedztwie Bazyliki Santa Maria Maggiore. Napisany licencjat na temat bazyliki
przydał się choćby po to, by tym razem wydała się ona znajoma.
Z ciekawostek, przy Schodach Świętych od 2006 bez zmian taniej niż w Biedronce!
Idąc do biblioteki
narodowej, chyba po raz pierwszy we Włoszech widziałam policjanta oburzonego na
turystów przechodzących przez jezdnię poza wyznaczonym miejscem. Kręcił głową i
krzyczał: Stranieri (Obcokrajowcy)!!! Hm… , ech ci turyści, przecież we Włoskim
ruchu ulicznym panuje taka harmonia i ład…
| Na dachu domu jest taras. Widać Rzym, Góry Albańskie i Monte Cassino. |
Jest i salka TV.
|
|
Po drodze na Anioł Pański
znalazłam chiński kościół katolicki w samym sercu miasta.
|
|
Kolejka do bazyliki była
dość długa, ale było warto… przywitać się z JPII.
|
|
Podobno gwardzista nie
może mieć więcej niż 35 lat, musi być wierzącym kawalerem.
|
|
W Cafe Palermo koło
Panteonu jadało lody wiele znanych mi osób. Dziękuję Agni za namówienie mnie na
skosztowanie kilku ze 150 smaków włoskich gelati.
|
|
Na Eskwilinie jest
kościół św. Alfonsa, gdzie znajduje się przywieziona z Krety ikona Matki
Boskiej Łaskawej. Znalazłam tu msze po polsku (w niedzielę: 9.30, 12.30, w
czwartek: 15:30).
|
|
Po mszy odbył się koncert
dzieci z Kenii.
|
| Na Lateranie też jest! |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz