30 godzin może zmieścić
poranny targ z warzywami,
polsko-hiszpańskie śniadanie,
plażę,
colę pitą z rurki nad zatoką morską,
spalenie słońcem,
drogę
do Anioła,
polską mszę,
pizzę i greckie opowieści,
nocną piazzettę,
archeologa,
niezdobytą fontannę,
komunię,
balony i róże,
sesję w parku,
kawę i najlepsze w
mieście lody,
bieg na stację.
Ale także uśmiech, słońce i łzy.
DZIĘKUJĘ.
P.s. Daj łapkę… znów idziemy tą drogą razem…. A mano a mano
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz