czwartek, 8 września 2016

Viva la pioggia czyli jak pokochałam deszcz...

Kilka dni w Puglii, słońce przeplata deszcz.. ulewny, z burzą w tle, drobny, rzęsisty, gradowy...
Mam skórzane sandały i koronkowe tenisówki. W czarnych mokrych skórzanych sandałach stopy barwią się na czarno, wybieram więc bielutkie tenisówki, które teraz są permanentnie mokre i w nich wędruję, odkrywam fascynujące miejsca i ciekawych ludzi...
Deszcz nie jest już dla mnie przeszkodzą. Biegam po Bari Vecchia z czerwonym parasolem w białe kropki, który zakupiłam w chińskim markecie, albo bez. Lubię ten deszcz bo pada w Puglii, a Puglię kocham.




Katedra w Trani i poniedziałkowe popołudnie.

Kolejny raz Alberobello... tu można wracać!

Bari Vecchia... wieczorna eskapada.

Drzewa oliwne w Dolinie Itria (Vale d'Itria)



środa, 7 września 2016

Cambiamenti. Co zmieniło się przez ostatnie dwa lata.

To uczucie kiedy wysiadasz na dworcu głównym po dwóch latach...
Patrzysz na miasto... i zastanawiasz się, czy znów się tu odnajdziesz...

Bari


Co nowego:

1. w najważniejszych punktach miasta (katedra, uniwersytet, bazylika, kwestura) pojawiło się wojsko i policja... mają 24 godzinne dyżury,
2. w pociągach komunikują także w języku angielskim,
3. pojawiła się segregacja śmieci na dworcach, ulicach, w domach,
4. drzwi w toaletach na uniwersytecie zostały pozbawione klamek i zamków,
5. w Foggi wybudowano nowy dworzec autobusowy,
6. w Incoronata trwa budowa węzła komunikacyjnego mającego połączyć Puglię z Kampanią.

Co starego:

1. włoskie śniadanie pachnie tak samo....cornetto con cioccolate e cafe macchiato,
2. przy śniadaniach poznaje się nowych ludzi,
3. kobiety w Bari Vecchia tak samo jak przed laty siedzą w drzwiach, lepią makaron orecchietta i uśmiechają się kiedy mówię dzień dobry,
4. vino primitivo smakuje równie dobrze,
5. czas tak samo intensywny, jak ten podczas Erasmusa.

To samo śniadanie.

Makaron orecchietta.

Ten sam widok, który rozjaśnia serce.


niedziela, 26 kwietnia 2015

Rzymska kronika


Awentyn

Bazylika Św. Piotra. Popołudnie dowodem na nieorientowanie kościoła przez Konstantyna...

Bazylika św. Pawła

Ostia

Pod Schodami Hiszpańskimi


Jak bzy... dedykacja dla Iwonki

Niebo

Najlepsze lody tylko blisko Piazza Navona

La Grande Bellezza

Ogród pomarańczowy na Aventynie. Moje najukochańsze rzymskie miejsce.



Orvieto

Poranki

Południa

Muzea Watykańskie

Karoca papieża

Samochód JPII w dniu zamachu

Prezent ze Stanów

sobota, 25 kwietnia 2015

Zielona jak Irlandia - Umbria moja

Ostatni raz odwiedziłam Umbrię z OHP. Asyż, małe miasteczka na szczycie skał, zielone pasy pól, burza, my w samochodzie jezuickim... zaspani. 
Piękne wspomnienia.

Dziś odwiedziłam Orvieto.

Refleksja?  Chyba tylko ta, że we Włoszech najpiękniejsze są ciche kamienne, wąskie uliczki obsypane donicami kolorowych kwiatów i praniem. A gdzieś między nimi snuje się zapach najlepszej na świecie kawy... i apulijskich lodów.


Katedra



Pomnik na rondzie...






Z Anią... na szczycie ratusza

czwartek, 23 kwietnia 2015

Mama też fajny kompan

Rozpiera mnie duma. Moja Mama sama buja się po Rzymie. Ja siedzę w bibliotece, a Mama zgłębia tajemnice rzymskiego centrum, odkrywa nowe detale bocznych kaplic bazyliki Św. Piotra, wybiera pamiątki i pocztówki, kupuje wodę rozczytując z ręki polską transliterację włoskich słów.

Wcinamy lody, które potem popijamy cappuccino, smakujemy pizzę i makarony. Przemierzamy pieszo Rzym, fotografujemy siebie i nasze nogi, biegamy po plaży, machamy papieżowi...










środa, 22 kwietnia 2015

Ogród pomarańczy

Myśl o kolejnej wizycie we włoskiej bibliotece powodowała gęsią skórkę, ekscytację. Nie wiem jak to wytłumaczyć, nie jestem praktykującą bibliotekarką (a mogłam nią być), otoczona włoska nauką czuję się po prostu dobrze.

Który to już próg... universytecka, publiczna w Foggi, filozoficzna, sztyki, instytutu chrześcijaństwa w Bari, narodowa, instytutu Maxa Plancka, a teraz studiów nad Średniowieczem w Rzymie. I jeszcze słynna watykańska Augustianum.

Biblioteka Istituto storico italiano per il Medio Evo przywitała mnie uśmiechem pracowników i zapachem pomarańczy :-). Może to banalne, ale byłam zafascynowana możliwością wdychania zapachu cytrusów w samym sercu Wiecznego Miasta. I to wybieganie na kawę, lody, spacer po Watykanie z Mamą... szczęście...


Biblioteka Istituto storico italiano per il Medio Evo 

Magiczny, pachnący ogród widziany przez biblioteczne okno




poniedziałek, 24 listopada 2014

Petruzzelli i małe cuda


Idąc do pracy dziś rano, pomyślałam, że nie mam nawet kubka dla Ani, która jutro przyjeżdża z Rzymu. Wracając z pracy przypadkiem napotkany Vincenzo z Cerignoli zapytał w sklepie z pod jakiego znaku jestem, dostając odpowiedź, zciągnął z półki zielony kubek z capricorno i z uśmiechem podarował go mnie.
...

W sobotę w pociągu westchnęłam, że już nie uda mi się dostać do największego na południu Teatru Petruzzelli. W niedzielę na plaży, przypadkowo napotkany muzyk zaprosił do teatru. 

...

W biegu kupiłam orechciette i cornetto. Wręczyłam sprzedawcy banknot 20 Euro. Nie miał wydać. Uśmiechnął się i powiedział: "Buona giornata"...

...

W Bari dzieją się małe cuda. Uwielbiam to miejsce.


P.s.

Jesteś z Polski, tak?! Masz buzię jak papież Jan Paweł II. A Ty też jesteś z Polski? Czy wy w Polsce coś jecie?” zapytały dwie suocere (miało być suore, czyli zakonnice, ale Olga z rozpędu nazwała siostrzyczki teściowymi  - suocere) w teatrze.


Teatr Petruzzelli jest czwarty podwzględem wielkości we Włoszech.

Teatr Petruzzelli był pierwszym prywatnym teatrem w Europie.