We Włoszech trwają już przygotowania do Wielkiej Nocy. W kościołach odbywają się misteria, Drogi Krzyżowe, polerowane są ołtarze. Całe rodziny szykują się do tutejszych obchodów Venerdi Santo. W San Marco in Lamis budowane sa już wozy z drewnem, które w Wielkie Piątek, podczas Drogi Krzyżowej, będą palone. W Foggi mężczyźni ćwiczą biegi z obrazem Matki Boskiej, która podczas procesji zobaczy umierającego Syna i pobiegnie do Niego.
Na targu pachnie Świętami. Sprzedawane są białe serwety z zajączkiem, porcelanowe talerze na jajka i czekolada, duuużo czekolady w postaci wielkich jaj.
Dostałam od kolegi z biblioteki takie czekoladowe jajko. Różowe. Z lalką. W środku podobno czeka na mnie niespodzianka. Jajko jest Caritasowe. W Polsce Caritas sprzedaje baranki, we Włoszech jaja.
Całe miasto zalały także "komercyjne" czekoladowe jajka. Są wszędzie: w sklepach spożywczych, w kafejkach, w barach, w kioskach, nawet na stacjach benzynowych. Są jaja opakowane w dinozaury, we flagi Juventusa, w świnkę Pepe, jednym słowem każdy znajdzie coś dla siebie. Więcej tutaj.
Moje jajo czeka na Wielkanoc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz