niedziela, 4 maja 2014

Taranto

Taranto (po polsku Tarent) jest miastem, w którym historia zapisana jest na kartach podręczników do filozofii, historii, medycyny, mitach greckich i rzymskich.
Założyli go Spartanie, choć według jednej z legend jego założycielem miał być Herakles, inna wskazuje na Tarasa, syna Posejdona, jako założyciela, do dziś bowiem herbem miasta jest Taras.

Jadąc do Taranto nie miałam żadnych oczekiwań, oprócz zebrania dokumentacji o katedrze San Cataldo. Miasto zrobiło na mnie imponujące wrażenie. Do tej pory żadne włoskie miasto nie zaskoczyło mnie tak, jak ta dawna stolica Magna Grecia.


Historia dnia w obrazach:

Tarent jest ważnym portem wojennym

Obecne miasto rośnie na ruinach greckich, rzymskich, bizantyńskich, arabskich

Każda uliczka, każda zaułek ma w sobie coś magicznego

N agłównej ulicy starego miasta znajduje się rzeżnia o nazwie Da Polacchi (U Polaków). Rzeźnik powiedział mi, że jego dziadek (musiało to być chyba ze sto lat temu) przyjaźnił się z mieszkającymi w Taranto Polakami.

Pranie, pranie i jeszcze raz... pranie

Rolnicy sprzedają świeżo zerwane warzywa w każdym z możliwych miejsc

W tyc ruinach rodzi się sztuka wspłóczesna, która tu pasuje

Miejskie kioski mają przedziwny asortyment: od świętych figurek i obrazów po jedzenie

Takimi samochodami włoscy rolnicy przywożą do miasta warzywa. Większe samochody nie mieszczą się w ciasnych średniowiecznych uliczkach centrum

Dziedziniec Uniwersytetu Salento przypomina nasze Collegium Maius

Miasto oświetlone jest sońcem, które rozpala kolory

Nie ma tu dużo hosteli, ale te które funkcjonują, są magiczne

Resztki świątyni greckiej

Tak wyglądają włoskie klepsydry. Pierwszego dnia myślałam, że to plakaty informujące o jakimś artyście, który pojawi się w mieście

Zamek aragoński

Wzdłuż wybrzeża ciągną się ogrody

W nowej części miasta nie brak obiektów z epoki faszystowskiej

Sztuka

Każda rodzina posiada motor lub motorower. Samochodem ciężko przedostać się przez wąskie uliczki

W oddali katedra San Cataldo

Z braku miejsca w mieszkaniach, Włosi organizują sobie zewnętrzne szafy...

Włoskie garaże przypominają krakowskie kafejki na Kazimierzu. W garażach jest chłodniej i Włosi chronią się tu przezd upałem rozmawiając o życiu

Drzwi do nieba

Dzieci mają ogromne plecaki. Często plecaki zaopatrzone są w kółka. Dzieci ciągną je do szkoły jak walizki

Niebieske płótna chronią okna przed słońcem

Uprany rower? Chyba raczej brak miejsca w mieszkaniu

Zakątki zaskakują

W mieście jest dużo kotów

Włosi parkują na pasach dla pieszych, w bramach szpitali, na środku rond, na wybrzeżu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz