Wywołałam dziś wielkie zdziwienie Włochów. Pijąc kawę w
kafejce naprzeciw biblioteki zostałam zapytana, dlaczego tak rzadko robię sobie
przerwy, co robię podczas pranzo (obiadu). Rozmowa potoczyła się w kierunku
jadłospisu Polaków. Dla Włochów tak niewiarygodny był skład typowego polskiego colazione
(śniadania), że wśród 10 nieznanych mi osób rozpoczęto na ten temat dysputy. Wszyscy
patrzyli na mnie jak na kosmitkę. Bo
przecież normalny ludzki (włoski) organizm nie przetrawi rano plasterka salami,
sera żółtego, a już na pewno nie jajka! „Ale wy jesteście dziwni!” usłyszałam.
| Polacchi jedzą także w plenerze. Beskid Wyspowy, 2013. Śniadanie. |
Nie przejmowałabym się zanadto opinią osób, które zaczynają dzień od "colazione" ;)
OdpowiedzUsuńMożna także do problemu podejść w inny sposób: my na ich "colazione" jemy to, co oni na naszą kolację ;))